środa, 28 listopada 2012


Hacker i Pierson twierdzą że nierówność nie jest konsekwencją 
wolnego rynku ale że jest to rezultat polityk publicznych 
które wzmacniały skutki transformacji gospodarczej i kierowały 
zyski wyłącznie do bogatych - od późnych lat 70. 
ujawniła się siła zorganizowanych interesów biznesu
który zmienił pole gry gospodarczej na korzyść bogatych -
w ciągu ostatnich czterech dekad Kongres dwa razy ścinał 
stawki podatkowe od wysokich dochodów i łagodził 
politykę wobec zysków kapitałowych które dawały 
tzw. okazjonalne dochody (windfall profits) najbogatszym Amerykanom -
Kongres zamieniał politykę pracy utrudniając 
zawiązywanie organizacji pracowniczych które umiałyby się 
przeciwstawić zorganizowanemu biznesowi -
Kongres łagodził też politykę nadzoru korporacyjnego 
umożliwiając zarządom przyznawanie sobie fantastycznych 
wynagrodzeń niezależnie od wyników ich pracy 
co w wypadku błędów zarządczych skutkowało 
automatycznymi zwolnieniami pracowników -
Kongres również zderegulował rynki finansowe w 1999 r. 
obalając ostatecznie ustawę Glassa-Steagalla która 
od lat 30. XX wieku chroniła system finansowy przed rozchwianiem 
dramatyczny wzrost nierówności nie jest zatem wynikiem 
naturalnej pracy rynku lecz czterech dekad 
świadomych wyborów politycznych które autorzy
podsumowują hasłem "wygrywający biorą wszystko"

forsal.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz