niedziela, 16 grudnia 2012


mimo stopniowego zaniku stróżówek we Francji ciągle wzrasta 
liczba chętnych do przekwalifikowania - paryski instytut 
specjalizujący się w szkoleniu dozorców ma tyle zgłoszeń 
od zainteresowanych że musi prowadzić selekcję chętnych -
wielu kandydatów wywodzi się z sektora budowlanego - za 4 tys. euro 
instytut oferuje 12-tygodniowe szkolenie 
na którym kursanci poznają różne techniki sprzątania 
zasady bezpieczeństwa i udzielania pierwszej pomocy
a nawet podstawy efektywnego komunikowania się z innymi ludźmi

PAP/AFP

czwartek, 13 grudnia 2012


Johnson ma 44 lata i musi pracować w dwóch miejscach żeby zapłacić
za wynajem jednopokojowego mieszkania na północy miasta
choć w McDonald’s jest zatrudniony już od dwóch dziesięcioleci
nadal nie dostał posady na pełen etat i zarabia 8,25 dol. za godzinę
czyli tyle ile wynosi płaca minimalna w stanie Illinois
(...) żeby zarobić 8,75 mln dol. które w zeszłym roku wpłynęły na konto
byłego prezesa koncernu McDonald's Jima Skinnera Tyree Johnson
musiałby pracować milion godzin czyli non stop przez sto lat

forsal.pl

środa, 5 grudnia 2012


Choć hasło reklamowe Walmartu początkowo brzmiało: "Kupuj amerykańskie!", to teraz większość towarów pochodzi z fabryk w biednych krajach. Np. z Bangladeszu, gdzie tydzień temu w pożarze w zakładach odzieżowych Tazreen zginęło 112 osób.

Walmart początkowo twierdził, że fabryka dla niego nie szyła. Potem wyjaśniał, że szyła, ale nielegalnie i bez wiedzy samego Walmartu, który zerwał z nią kontrakt w zeszłym roku. W 2011 r. koncern wstrzymał zamówienia w 49 fabrykach w Bangladeszu, które tak jak Tazreen nie trzymały się standardów przeciwpożarowych.

Reputację sieci nadwyrężył jakiś lokalny wykonawca, który potajemnie nadal zamawiał w Tazreen rzeczy dla Walmartu. - Zerwaliśmy kontrakt również z tym wykonawcą - oświadczył rzecznik sieci. - Staramy się zwiększyć standardy bezpieczeństwa w przemyśle odzieżowym w Bangladeszu.

Ocaleni z Tazreen opowiadają, że gaśnice nie działały - były to atrapy umieszczone dla zmylenia kontrolerów. Kiedy zaczęły wyć syreny alarmu przeciwpożarowego i ludzie rzucili się do drzwi, nadzorcy kazali im wracać do pracy. - Mówili nam, że nic się nie stało, że to awaria systemu. Wróciliśmy do maszyn. Zaraz pojawił się dym i płomienie, więc znowu rzuciliśmy się do drzwi, ale były zamknięte na klucz - opowiada robotnik, który miał szczęście, bo pracował na drugim piętrze i wyskoczył oknem. Ludzie z wyższych pięter ginęli w płomieniach albo skacząc z okien (fabryka nie miała ewakuacyjnych klatek schodowych).

wyborcza.pl

środa, 28 listopada 2012


- myślę że nikt kto przyglądał się rozwojowi kapitalizmu 
przez ostatnie 100-150 lat nie miał powodu uznawać go 
za model który przyniesie trwały dobrobyt 
nieodłącznymi cechami kapitalizmu jest walka o podział dochodu 
wzrost nierówności - u schyłku imperium sowieckiego 
pojawiło się na moment iluzoryczne przekonanie 
że demokracja i dobrobyt muszą iść w parze
przyjęto że można zmienić system polityczny
a system ekonomiczny sam się ureguluje - 
to było niebezpieczne złudzenie - 
nie istnieje całkowicie wolny rynek 
zawsze w mniejszym lub większym stopniu jest on regulowany 
odejście od zdecydowanej regulacji poczyniło 
ogromne szkody w gospodarkach wielu krajów 
w tym w Stanach Zjednoczonych w ostatnich pięciu latach - 
teraz mamy lekkie odbicie w niektórych rejonach - 
w innych go nie ma - sytuacja jest mocno niepewna - 
nie sądzę by ktokolwiek jeszcze był rynkowym fundamentalistą

wyborcza.pl

Hacker i Pierson twierdzą że nierówność nie jest konsekwencją 
wolnego rynku ale że jest to rezultat polityk publicznych 
które wzmacniały skutki transformacji gospodarczej i kierowały 
zyski wyłącznie do bogatych - od późnych lat 70. 
ujawniła się siła zorganizowanych interesów biznesu
który zmienił pole gry gospodarczej na korzyść bogatych -
w ciągu ostatnich czterech dekad Kongres dwa razy ścinał 
stawki podatkowe od wysokich dochodów i łagodził 
politykę wobec zysków kapitałowych które dawały 
tzw. okazjonalne dochody (windfall profits) najbogatszym Amerykanom -
Kongres zamieniał politykę pracy utrudniając 
zawiązywanie organizacji pracowniczych które umiałyby się 
przeciwstawić zorganizowanemu biznesowi -
Kongres łagodził też politykę nadzoru korporacyjnego 
umożliwiając zarządom przyznawanie sobie fantastycznych 
wynagrodzeń niezależnie od wyników ich pracy 
co w wypadku błędów zarządczych skutkowało 
automatycznymi zwolnieniami pracowników -
Kongres również zderegulował rynki finansowe w 1999 r. 
obalając ostatecznie ustawę Glassa-Steagalla która 
od lat 30. XX wieku chroniła system finansowy przed rozchwianiem 
dramatyczny wzrost nierówności nie jest zatem wynikiem 
naturalnej pracy rynku lecz czterech dekad 
świadomych wyborów politycznych które autorzy
podsumowują hasłem "wygrywający biorą wszystko"

forsal.pl